Kiedy w domu masz niejadka to nie lada problem. Jest jednak coś tak pysznego, co nawet małemu dziecku posmakuje. W dodatku, jeżeli nie masz czasu, a dziecko płacze z głodu, przygotuj gyrosa! Dziś właśnie miałem taką sytuację. Po wczorajszym karmazynie pieczonym wzięła mnie chęć na kapustę zasmażaną z kiełbasą. Z uwagi na to, że dzieci nie jedzą tego typu rzeczy, musiałem szybko wybrnąć z sytuacji. 4 rozmrożone wcześniej piersi z kurczaka uratowały kryzysową sytuację. W trakcie smażenia kapusty miałem czas zająć się przygotowaniem szybkiego, bardzo prostego gyrosa.

Wracając z wczorajszych zakupów postanowiłem odwiedzić jeden z większych znanych gliwickich marketów. W planach miałem weekendowa rybę. Udałem się do tego sklepu, gdyż jest tam największy wybór świeżych, surowych ryb. Moim oczekawiniom stało się zadość i za 15 minut stałem przed lodową taflą wypełnioną skarbami mórz i oceanów. Zauważyłem, że jak zawsze przyjeżdzam do tego miejsca to jest promocja dnia na rybny asortyment. Tym razem trafiłem na filet z karmazyna - 23 zł za kilogram. Cena dość fajna. Ekspedientaka wrzuciła na wagę jeden wielki płat ryby i w sam raz ważył on 1002 gramy. Tak pięknego fioletowego karmazyna tak naprawdę z bliska widziełem pierwszy raz. No to Toyotką do domu i robimy rybusię.

W lutym zrobiliśmy sobie wycieczkę do Reykjaviku. Miasto, jak i cała Islandia poraża swoim urokiem, innością i powietrzem. Spędziliśmy w stolicy Islandii tydzień i przyznam, że nie był to czas stracony. Minus to bardzo wysokie ceny, bo na przykład pół litra wódki w barze kosztuje 500 zł. Na szczęście znajdują się tam specjalne markety z alkoholem i można kupić flaszkę za 200 zł. Widziałem też polskie piwa tzn. Lech, Tyskie, Warka. Ich cena to 12 złotych i były to jedne z najtańszych piw w asortymencie.

Nowa pralko-suszarka Samsung to dobra pozycja do startu w zawodach typu, kto pierwszy wypierze i wysuszy brudne ciuszki, tym bardziej jak ma nam służyć w domu. Jednak czasem mamy pecha i coś się psuje. Otóż mieliśmy taką sytuację, że oderwała się nam część fartucha, zwanego także kołnierzem. To taka gumowa część okalająca wsad do pralki (przedstawiony jest na zdjęciu). Zgodnie z umysłem zgłosiliśmy sprawę do serwisu Samsunga i okazało się, że to uszkodzenie mechaniczne i jest to nasza wina.