W niejednej kuchni znajdziemy całe stosy wody kupowanej w plastikowych butelkach. Wystarczy, że mamy większą rodzinę, a zapotrzebowanie szybko rośnie. Żeby mieć pewność, że nam nie zabraknie, magazynujemy zapasy, aż brakuje nam miejsca na inne produkty. W małych mieszkaniach to szczególnie odczuwalne. Każdy centymetr kuchennych szafek lub szuflad jest na wagę złota, więc trudno przechowywać wiele zgrzewek wody jednocześnie. Dochodzą do tego koszty i czas – trzeba przecież tę wodę przywieźć lub przynieść. Rezygnując z zapasów, trzeba wychodzić do sklepu niemal codziennie.
Zostaje kwestia pustych butelek. Po opróżnieniu piętrzą się w koszu do recyklingu lub trzeba je specjalnie zgniatać i segregować. To dodatkowa męcząca praca. W rezultacie marzymy o wolnej przestrzeni, ale nie wiemy jak się za to zabrać. Rzeczywista jakość zależy od regionu i instalacji. W większości miejsc woda z wodociągów spełnia rygorystyczne normy, a dzięki filtracji możemy znacznie poprawić jej smak. Wówczas przetrzymywanie wielu butelek to zbytek, a przestrzeń w kuchni przyda się na inne akcesoria.
Dzbanek filtrujący i systemy pod zlew
Filtracja ma wiele zalet a jedną z nich jest wygoda. Zamiast kupować i magazynować plastikowe butelki mamy lepsze opcje. Jeśli wybierzemy dzbanek – wystarczy mały fragment blatu, ewentualnie miejsce w lodówce. Wkład filtrujący radzi sobie z typowymi zanieczyszczeniami i niepożądanym posmakiem chloru. W praktyce wystarczy pamiętać o wymianie filtra co kilka tygodni, w zależności od zaleceń producenta.
System przepływowy jest jeszcze bardziej dyskretny. Montujemy go w szafce kuchennej pod zlewem, a oczyszczona woda trafia do dodatkowego kranika lub jest rozprowadzana przez baterię trójdrożną. To oznacza zero butelek na blacie i natychmiastowy dostęp do przefiltrowanej wody.
Dzbanek filtrujący – tanie, mobilne rozwiązanie, wymaga częstego napełniania i miejsca na blacie.
Filtr przepływowy – dyskretny, droższy w instalacji, daje stały dostęp do wody.
Nadmierna ilość plastiku jest ogromnym wyzwaniem dzisiejszego świata. Choć butelki PET są w teorii poddawane recyklingowi, nie zawsze trafiają do odpowiednich zakładów przetwórczych. Część ląduje w lasach, rzekach lub na wysypiskach. Utylizacja plastiku zużywa energię, a część butelek i tak ostatecznie płonie w spalarniach.
Nawet w przypadku dużej rodziny tygodniowe zapotrzebowanie na wodę pitną i do gotowania można bez problemu pokryć z własnego filtra. W ten sposób wspólnie ograniczamy zużycie plastiku, a jednocześnie wcale nie rezygnujemy z wygody – wręcz przeciwnie.
Różnorodne metody filtracji
Dzbanek filtrujący to najprostsza i stosunkowo tania metoda. Wkład węglowo-jonowymienny redukuje chlor, metale ciężkie i inne substancje pogarszające smak. Taki dzbanek postawimy na blacie, a napełnienie zajmuje kilkadziesiąt sekund.
Butelka filtrująca z wbudowanym wkładem to idealny wybór poza domem. Nalejemy wodę z kranu w pracy, na uczelni i wyjeździe. Dzięki temu redukujemy kolejne jednorazowe butelki. Filtr przepływowy natomiast montujemy w szafce pod zlewem.
Tabela porównująca metody filtracji
Metoda
Koszt początkowy
Częstotliwość wymiany wkładów
Miejsce w kuchni
Wygoda
Dzbanek filtrujący
Niski
Raz na 4 tygodnie / zgodnie z instr.
Zajmuje blat
Trzeba pamiętać o napełnianiu
Butelka filtrująca
Niski–umiarkowany
Co kilka tygodni
Brak (tylko w torbie)
Idealna poza domem
Filtr przepływowy
Umiarkowany
2–4 razy w roku
W szafce pod zlewem
Stały dostęp do wody
Przefiltrowana kranówka nie ma charakterystycznego aromatu chloru, jest idealna do picia, gotowania i parzenia. Część filtrów jonowymiennych dodatkowo poprawia równowagę mineralną. Niektóre zawierają warstwę mineralizującą z magnezem ważnym dla organizmu. Oczywiście najlepiej dopasować rodzaj filtra do potrzeb – jeśli woda lokalna jest twarda, filtr zmiękczający wydłuży żywotność czajnika i ekspresu do kawy. Wolność od butelek jednorazowych ma same zalety. Nie musimy stale troszczyć się o zapasy, a przy okazji dbamy o środowisko.