Small Twitter

Small Twitter

Naciągacze nie śpią i coraz to nowe sposoby wymyślają na wymuszenie pieniędzy na ludziach, którzy nie znają się na tym co nas otacza w sieci. Mail z którego są wysyłane groźby znajduje się poniżej:

I stało się!! Po zimowej przerwie od młodej kapusty, aż ślinka mi cieknie na myśl o przepysznych, wiosennych gołąbkach. W moim domu gołąbki to przysmak. Każdy z niecierpliwością na nie czeka. No może oprócz siedmioletniego niejadka, który je tylko tosty z bułki i mięso z kurczaka gyros. No czasem rosół. Kapustka na bazarku kupiona. Liście przygotowane do zawijania. Przy okazji Wam powiem, że resztę kapusty zużyłem do zasmażenia jej wraz z kiełbaską i koperkiem, ale to już inna historia, którą znajdziecie w innym przepisie na zasmażaną młodą kapustę.

Młoda kapusta to wiosenny dar, który uwielbia wiele polskich podniebień. Na naszym bazarku miałem szczęście zakupić to przepyszne, zielone warzywo. Było dość duże, więc postanowiłem upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, czyli liście wykorzystać do gołąbków, a środek do zasmażanej kapusty z dodatkami. Czas, w jakim robię gołąbki, jest dość długi i ratunkiem do szybkiego zrobienia zastępczego obiadu jest właśnie tak szybkie danie, jak kapusta zasmażana z ziemniaczkami. Jestem osobą, która ostatnio schudła 20 kilogramów, więc staram się jeść fit. Jednak czasem zdarzy mi się zgrzeszyć i zjeść np. smażoną kiełbasę. Tak też stało się teraz. Do siekanej kapusty postanowiłem dodać suchą, wieprzową, pokrojoną w kostkę kiełbaskę. Żeby podkreślić smak, do całości dołożyłem wiosenny, wiejski koperek. No i zacząłem konstruować naszą kapustkę.

Kiedy w domu masz niejadka to nie lada problem. Jest jednak coś tak pysznego, co nawet małemu dziecku posmakuje. W dodatku, jeżeli nie masz czasu, a dziecko płacze z głodu, przygotuj gyrosa! Dziś właśnie miałem taką sytuację. Po wczorajszym karmazynie pieczonym wzięła mnie chęć na kapustę zasmażaną z kiełbasą. Z uwagi na to, że dzieci nie jedzą tego typu rzeczy, musiałem szybko wybrnąć z sytuacji. 4 rozmrożone wcześniej piersi z kurczaka uratowały kryzysową sytuację. W trakcie smażenia kapusty miałem czas zająć się przygotowaniem szybkiego, bardzo prostego gyrosa.

Wracając z wczorajszych zakupów postanowiłem odwiedzić jeden z większych znanych gliwickich marketów. W planach miałem weekendowa rybę. Udałem się do tego sklepu, gdyż jest tam największy wybór świeżych, surowych ryb. Moim oczekawiniom stało się zadość i za 15 minut stałem przed lodową taflą wypełnioną skarbami mórz i oceanów. Zauważyłem, że jak zawsze przyjeżdzam do tego miejsca to jest promocja dnia na rybny asortyment. Tym razem trafiłem na filet z karmazyna - 23 zł za kilogram. Cena dość fajna. Ekspedientaka wrzuciła na wagę jeden wielki płat ryby i w sam raz ważył on 1002 gramy. Tak pięknego fioletowego karmazyna tak naprawdę z bliska widziełem pierwszy raz. No to Toyotką do domu i robimy rybusię.

Oszystwa w internecie to nie pierwszyzna. Cwaniaczki ścigają się w pomysłach. Tym razem dostałem takiego maila. Uważajcie na niego :) Oczywiście nie otwierajcie też podejrzanych załączników, na szczęście filtry większości poczt wyczują złe pliki w wiadomościach.

W lutym zrobiliśmy sobie wycieczkę do Reykjaviku. Miasto, jak i cała Islandia poraża swoim urokiem, innością i powietrzem. Spędziliśmy w stolicy Islandii tydzień i przyznam, że nie był to czas stracony. Minus to bardzo wysokie ceny, bo na przykład pół litra wódki w barze kosztuje 500 zł. Na szczęście znajdują się tam specjalne markety z alkoholem i można kupić flaszkę za 200 zł. Widziałem też polskie piwa tzn. Lech, Tyskie, Warka. Ich cena to 12 złotych i były to jedne z najtańszych piw w asortymencie.

Juz za tydzień Robert wystartuje na Albert Park w Australii. Przyznam, ze długo na to czekałem, zresztą jak każdy z Was. Pamiętam jak 10 lat temu Robert wygrał GP Kanady. Skakałem wtedy aż pod sufit, a wódka lała się strumieniami. Świętowaliśmy z brygadą do rana. Nazajutrz nie poszedłem do pracy, ale to już inna historia. Swoją drogą chyba połowa kibiców F1 nie poszła po wyścigu do roboty, bo zapiła przez Roberta :)

Nowa pralko-suszarka Samsung to dobra pozycja do startu w zawodach typu, kto pierwszy wypierze i wysuszy brudne ciuszki, tym bardziej jak ma nam służyć w domu. Jednak czasem mamy pecha i coś się psuje. Otóż mieliśmy taką sytuację, że oderwała się nam część fartucha, zwanego także kołnierzem. To taka gumowa część okalająca wsad do pralki (przedstawiony jest na zdjęciu). Zgodnie z umysłem zgłosiliśmy sprawę do serwisu Samsunga i okazało się, że to uszkodzenie mechaniczne i jest to nasza wina.