Juz za tydzień Robert wystartuje na Albert Park w Australii. Przyznam, ze długo na to czekałem, zresztą jak każdy z Was. Pamiętam jak 10 lat temu Robert wygrał GP Kanady. Skakałem wtedy aż pod sufit, a wódka lała się strumieniami. Świętowaliśmy z brygadą do rana. Nazajutrz nie poszedłem do pracy, ale to już inna historia. Swoją drogą chyba połowa kibiców F1 nie poszła po wyścigu do roboty, bo zapiła przez Roberta :)

Dział: Blog